Poproszę jeszcze dwa kilo jabłek.. albo trzy.. a może jednak nie- czyli starsi ludzie w kolejkach do sklepu
Nie jest to bynajmniej atakiem na starsze pokolenia, ale jedynie wyrażeniem swoich refleksji na ich temat podczas robienia zakupów. Nie chodzi wyłącznie o starszych ludzi, bo wśród młodszych również można się spotkać z dalej opisanym zjawiskiem. Jeśli chodzi o zakupy w hipermarketach, problem niezdecydowanych ludzi jest zminimalizowany prawie do zera. Obsługując się samodzielnie w takim miejscu i stojąc przy kasie, nie ma możliwości marudzenia kasjerce, że jeszcze chcemy to, to i tamto, bo kompletnie nie jest to jej sprawą. Natomiast problem widoczny jest w mniejszych sklepach spożywczych, monopolowych, osiedlowych. Spieszysz się na autobus, stoisz w kolejce tylko po to, by kupić bilet, jesteś już o krok od dokonania zakupu, ale przed tobą stoi jeszcze jedna osoba. I po kolei decyduje się i rezygnuje z różnych produktów. I kiedy wydaje ci się, że już nadchodzi twoja kolej, okazuje się, że ekspedientka dała nie ten sok, nie to mleko, a kawa to jednak miała być inna. Jest to rzecz nieco irytująca, ale zaciskasz zęby. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Najlepiej rób zakupy w większych sklepach, bo te małe są ulubionym miejscem starszych ludzi- ze względu na tłok, obsługę, z którą można pogawędzić (trochę za długo). A jeśli koniecznie spieszy ci się z zakupami, poproś o przepuszczenie w kolejce. W końcu pani, która pół godziny kupuje warzywa, ma chyba więcej czasu od Ciebie. Zrób to jednak z kulturą, a nie wyrzutem. W końcu nie wszyscy mają takie błyskawiczne podejście do robienia zakupów jak ty!