Soczewki konta okulary – co będzie dla ciebie korzystniejsze
Ci pechowcy, którzy mają problem ze wzrokiem, stoją przed problemem : w co lepiej zainwestować – okulary czy też soczewki? Zdaje się, że popularniejsze są od zawsze okulary i to jest faktem, jednak coraz więcej osób decyduje się na soczewki. Dlaczego? Przede wszystkim są wygodniejsze, niewidoczne dla oczu (chyba, że są to jakieś nienaturalne kolory tęczówki), ale przy tym… dużo droższe. Ale cóż, za wygodę trzeba płacić. Cena opakowania soczewek nie przeszkadza ich fanatykom. Soczewki ponadto mają swoje wady- nie można w nich pływać i trzeba umieć je zakładać, co wymaga dużej wprawy. Ale przecież w okularach też nie wybierzemy się na podwodną wycieczkę po głębinach oceanów! Okulary poza tym są tańsze niż soczewki… Oczywiście podliczając koszty ogólnie, ponieważ okulary również mogą kosztować kosmiczne pieniądze, jeżeli wpadły nam w oko takie ze srebrnymi oprawkami czy z kryształami. Ale nie tylko takie są bardzo kosztowne, również za te najnowsze modele trzeba niestety zapłacić niemało. Poza tym w przypadku okularów, zawsze dochodzi obawa, że szkła się potłuką i trzeba je będzie wymieniać. Ale nie zdarza się to aż tak często, jak często trzeba inwestować w kupno nowej paczki soczewek. Zalety i wady soczewek kontaktowych i okularów mniej więcej równoważą się. Zarówno jeśli chodzi o jedno i drugie, możemy wybierać spośród wielu ciekawych wzorów i kolorów. Tylko, że te dwie rzeczy to zupełnie inna bajka. Ale wybór należy do nas- czy naszym priorytetem jest wygoda czy pieniądze.
Często pracownicy różnych zakładów, dostają na rozmaite święta bony prezentowe do hipermarketów. Na różne kwoty, mogą być to bony przeznaczone na zakupy w kwocie 30, 50, 100 lub 200 złotych, a czasem nawet więcej. Czy takie bony mają rację bytu? Raczej mają tyle samo plusów, ile minusów. Na pewno wręczanie takich bonów jest mniej kłopotliwe niż wręczanie gotówki i przyjmowanie również. Jednak nie do końca jest to pomysł trafiony, głównie ze względu na to, ze taki bon trzeba wydać jednorazowo oraz trzeba wyliczać dokładnie ceny produktów, jeśli nie chcemy przekroczyć kwoty z bonu. Jeśli nie wykorzystamy całości, reszta nie zostanie wydana i pieniądze przepadną. Inaczej ma się jednak sprawa z bonami do hipermarketów a bonami na przykład do księgarni czy sklepów muzycznych. W tym drugim przypadku ma to chyba większy sens, ponieważ jest to bon na określone produkty, a nie na cały asortyment hipermarketu i można docenić gest pracodawcy, że nasz bon ma się opierać na kupnie czegoś ambitnego. Bo dostają bon hipermarketowy, można odczuć, jakby ktoś dawał nam pieniądze na jedzenie. Oczywiście to tylko gdybanie, nie każdy musi tak to odczytywać. Gorzej, jeśli dostajemy bon na kwotę 20 złotych- nie bardzo wiadomo, co kupić za taką cenę i posiadanie takiego bonu dostarcza więcej wątpliwości i problemów niż jego nie posiadanie. Są też bony do sklepów odzieżowych i miłośnicy mody docenią to, że ktoś nie kupuje im ubrań na siłę, nie znając jego gustu, tylko pozostawia mu wolny wybór w tej kwestii.
Prawo jazdy- twoje marzenie. Niestety, okazało się, że nie masz albo tyle szczęścia albo tyle umiejętności, by zdać egzamin. Za pierwszym razem nie jest to taki bolesne, drugi oblany egzamin odbiera ci nadzieję w swoje możliwości, a kolejne podejścia sprawiają, że zaczynasz patrzeć na sprawę w zupełnie inny sposób. Przychodzi ci na myśl pewna niebezpieczna myśl.. a może by tak kupić prawo jazdy? Przecież wielu ludzi tak robi, więc dlaczego nie ty? Przecież umiesz nawet jeździć, więc dlaczego nie możesz sobie tego umożliwić w inny sposób niż kolejne podchodzenie do egzaminu, który pewnie oblejesz? Zanim jednak zdecydujesz się zrealizować swoją myśl, stań przed lustrem i pomyśl. Czy ten człowiek, którego widzisz, chce być kiedyś człowiekiem, który zabił człowieka? Możesz myśleć, że to śmieszne, że przecież nic się nie stanie. Oczywiście z wielką łatwością kupiłbyś prawo jazdy, bo łapówkarstwo to tak popularny temat, że na pewno mógłbyś go podjąć ze swoim egzaminatorem, ale równie popularnym tematem jest śmierć w wypadkach samochodowych. A z tym tematem raczej nie chcesz mieć nic wspólnego, prawda? Nie tłumacz swojego niepowodzenia tym, że egzaminator uwziął się na ciebie, bo z pewnością zrobiłeś coś nie tak. Więc zamiast decydować się na kupno swojego „prawka”, poćwicz jazdę, a na pewno z satysfakcją odbierzesz za jakiś czas swój kawałek plastiku i nie będziesz musiał martwić się swoją znajomością przepisów, bo będziesz miał je w małym palcu. Tak jak pieniądze, które wydałbyś na kupno prawa jazdy.
Nie jest to bynajmniej atakiem na starsze pokolenia, ale jedynie wyrażeniem swoich refleksji na ich temat podczas robienia zakupów. Nie chodzi wyłącznie o starszych ludzi, bo wśród młodszych również można się spotkać z dalej opisanym zjawiskiem. Jeśli chodzi o zakupy w hipermarketach, problem niezdecydowanych ludzi jest zminimalizowany prawie do zera. Obsługując się samodzielnie w takim miejscu i stojąc przy kasie, nie ma możliwości marudzenia kasjerce, że jeszcze chcemy to, to i tamto, bo kompletnie nie jest to jej sprawą. Natomiast problem widoczny jest w mniejszych sklepach spożywczych, monopolowych, osiedlowych. Spieszysz się na autobus, stoisz w kolejce tylko po to, by kupić bilet, jesteś już o krok od dokonania zakupu, ale przed tobą stoi jeszcze jedna osoba. I po kolei decyduje się i rezygnuje z różnych produktów. I kiedy wydaje ci się, że już nadchodzi twoja kolej, okazuje się, że ekspedientka dała nie ten sok, nie to mleko, a kawa to jednak miała być inna. Jest to rzecz nieco irytująca, ale zaciskasz zęby. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Najlepiej rób zakupy w większych sklepach, bo te małe są ulubionym miejscem starszych ludzi- ze względu na tłok, obsługę, z którą można pogawędzić (trochę za długo). A jeśli koniecznie spieszy ci się z zakupami, poproś o przepuszczenie w kolejce. W końcu pani, która pół godziny kupuje warzywa, ma chyba więcej czasu od Ciebie. Zrób to jednak z kulturą, a nie wyrzutem. W końcu nie wszyscy mają takie błyskawiczne podejście do robienia zakupów jak ty!
Początek roku szkolnego już za nami, zapewne zakupy książek i podręczników również za nami. Całe szczęście. Znów wydałeś na książki ponad trzysta złotych, kupując je w księgarni. Pytanie : dlaczego nie zrobiłeś tego w antykwariacie? Wielu ludzi, zajętych codziennymi sprawami i będąc pod presją kupienia podręczników dla swojego dziecka, odruchowo zagląda do księgarni, wiedząc, że na pewno znajdzie tam wypisane tytuły. Niezaprzeczalnie tak będzie, ale nie powinniśmy narzekać, że tak dużo wydajemy, bo dzieje się tak z naszej winy. W antykwariacie za używane książki zapłacimy marne grosze, a czasem wyglądają one jak zupełnie nowe i nie używane w najmniejszym stopniu. Poza tym, nawet jeśli książka ma lekko pozaginane rogi, czy przeszkadza nam to w nauce? Nie, zatem warto następnym razem pomyśleć o tej opcji i oszczędzić duże pieniądze. Ponadto, warto zaglądać do antykwariatu również w ciągu całego roku. Znaleźć tam możemy mnóstwo ciekawych książek, które możemy nabyć na własność za niewielkie pieniądze. Są tam książki z różnych gatunków- horrory, „romansidła”, książki dla dzieci, a dla wielbicieli starych komiksów również na pewno coś się znajdzie. Nie mówiąc nawet o egzemplarzach, które dawno nie są drukowane i wydawane, a znalezienie ich w księgarni graniczy z cudem- zapytajmy o nie w antykwariacie, a możemy być bardzo miło zaskoczeni! Na terenie Polski jest coraz więcej antykwariatów, na pewno są też w twoim mieście, więc jeśli zależy ci na jakiejś książce, a nie masz dużo pieniędzy- wybierz się tam!